Dzisiaj są imieniny:
Kacpra, Melchiora, Baltazara
Dzisiaj jest: 06.01.2009
Forum dyskusyjne » [PR] Apokalipsa Warszawy jeszcze w XXI wieku
[PR] Apokalipsa Warszawy jeszcze w XXI wieku
Data: 17.05.2008, 09:56:39Autor: spider
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,82018,5029266.html
Apokalipsa nastąpi w drugiej połowie XXI wieku. A wszystko dlatego, że
budujemy miasto bez sensu, z którego uciekną w końcu wielkie firmy i
koncerny. Zostanie chaos, zniszczony krajobraz i skażona ziemia
Więcej tekstów o chaotycznej zabudowie miasta znajdziesz w serwisie
'blokowiska'
Architekt i urbanista z Francji Philippe Fayeton nakreślił mroczną
przyszłość naszego miasta w tekście "Ta mała czarna kropka: Warszawa,
stolica wszechświata" (książka "W", wydawnictwo Fundacja Bęc Zmiana).
Czytamy w nim: "Począwszy od XXI w., wszyscy uprzywilejowani mieszkańcy
planety Ziemia podziwiali Warszawę i inwestowali tam swoje bogactwa w
nadziei, że przyniosą jeszcze większe zyski. Zachłysnąwszy się odzyskaną
wolnością, Polacy skupili się na rozwijaniu swoich pozytywnych cech
(...) w celu polepszenia warunków życia. Ale zapomnieli, że jedyna
prowadząca ku temu droga polega na dążeniu do sprawiedliwości
społecznej, a nie rywalizacji pomiędzy losers i winners.
Warszawa zaczęła się rozwijać w bardzo szybkim tempie. Wkrótce ? wolny
rynek ?wyeliminował z miasta klasy biednych, a później klasy średnie,
które musiały się przenieść do dalekich przedmieść. Najbogatsi zaczęli
się bać biednych i utworzyli gated communities, dzielnice otoczone
elektronicznymi murami obronnymi. Przez pół ziemskiego wieku Warszawa
była najsłynniejszym i najbogatszym miastem planety, a następnie
zniknęła: globalne mocarstwa finansowe opuściły miasto z tych samych
powodów, dla których tu przybyły".
Kanada nad Wisłą
Choć opis Francuza wydaje się czystą fantazją, to w przesadzonej formie
pokazuje jednak realny problem, który Warszawa musi rozwiązać.
O chaotycznym rozwoju miasta pisaliśmy przez dwa tygodnie w cyklu
tekstów "Nowa Warszawa - nowe blokowisko". Duża w tym zasługa wielkich
zachodnich firm budujących gdzie popadnie centra handlowe, biurowce i
osiedla-sypialnie. Wykorzystują brak planów zagospodarowania i słabość
władzy lokalnej, chcą swój "nieruchomościowy produkt" sprzedać z zyskiem
jak najszybciej.
Trwa nieprzerwany exodus zamożniejszych warszawiaków ze starych bloków
na nowe osiedla. Wyprowadzają się na peryferia, bo tam mogą kupić tańsze
i większe mieszkania. Tylko najbogatszych stać na nowy apartament w
centrum, a zarazem z widokiem na zieleń, np. w budynku przy parku
Łazienkowskim za 20 mln zł (przy ul. Parkowej). Przedstawiciele klasy
średniej i krezusi zawsze trafiają do grodzonych lub przynajmniej
strzeżonych enklaw, gdzie więzi sąsiedzkie są słabe. Pisaliśmy o
donoszeniu ochronie, o tym, jak ludzie lżą się na forach osiedlowych.
Sen o lepszym życiu w zderzeniu z rzeczywistością coraz częściej
bardziej przypomina horror niż bajkę. Dojazd do centrum z Józefosławia
(między Piasecznem a Warszawą) trwa już nawet półtorej godziny. W
Miasteczku Wilanów lansowanym jako miasto ogród zieleni jest jak na
lekarstwo. Brakuje szkoły, przedszkola, knajpy. Kontakt z kulturą wysoką
czy popularną zapewnia pilot TV albo samochód, którym trzeba jechać do
miasta lub centrum handlowo-rozrywkowego. Auto trzeba mieć, bo drogi są
prowizoryczne i tak wąskie, że nie mogą nimi jeździć autobusy. Chyba że
miasto zamówi specjalne mikrobusy, które mieszczą się nawet na wąskich
uliczkach między blokowiskami os. Derby na Białołęce. Właśnie takie
pojazdy zaczęły tam niedawno wozić pasażerów.
Przypomnieliśmy, że wszystko zaczyna się od kłamstwa, które stanowi
fundament "nowego, lepszego świata". Deweloperzy oszustwo nazywają
inaczej: marketing i reklama. Sprzedają nawet bloki monstra przy trasach
szybkiego ruchu czy torach kolejowych jako "rajskie apartamenty". Na
wizualizacjach osiedle Wiślane Ogrody całe tonie w zieleni, choć tuż
obok jest bardzo ruchliwa Trasa AK. Podobnych przykładów podał wiele
Michał Wojtczuk, którego tekst "Sztuczki deweloperów, czyli jak zapełnić
osiedla" wzbudził ogromne zainteresowanie czytelników.
Niedługo na festiwalu Planete Doc Review będziemy mogli obejrzeć film
kanadyjski "Życie na przedmieściach", który opowiada o tym samym - "o
zderzeniu marzeń o własnym domu z rzeczywistością firm deweloperskich
budujących osiedla molochy bez żadnej infrastruktury". To już bowiem
problem globalny, nie tylko lokalny.
Parlament Europejski o żywiole
Rozlewanie się miasta na pola i łąki, a także kliny nawietrzające psuje
miasto. Pogarsza standard życia wszystkich, zarówno mieszkańców dzielnic
centralnych, którzy mają coraz dalej na dziewiczą "zieloną trawkę"
niezniszczoną jeszcze przez dziką urbanizacją, jak i ludzi z peryferii,
którzy zatruwają środowisko, stojąc w korkach, by się dostać samochodami
do centrum. Bo w środku miasta jest prawie wszystko to, czego potrzebują
do codziennego życia.
Ten problem nie dotyczy tylko Warszawy. To bolączka metropolii na całym
świecie. Nad zrównoważoną strategią rozwoju dyskutował w zeszłym roku
Parlament Europejski. Wzywał państwa członkowskie, by pilnie zajęły się
"kwestią żywiołowego rozprzestrzeniania się zabudowy miejskiej (urban
sprawl)", która prowadzi do "fragmentacji przestrzeni przyrodniczej i
postępującego zużycia powierzchni terenów".
Bez powstrzymania fali niekontrolowanego rozlewania się miasta grozi nam
nie tylko koniec sensownej Warszawy, ale reakcja łańcuchowa małych
apokalips, która doprowadzi ostatecznie do wielkiej. Na razie stołeczne
władze problemem się nie zajęły.
Apokalipsa nastąpi w drugiej połowie XXI wieku. A wszystko dlatego, że
budujemy miasto bez sensu, z którego uciekną w końcu wielkie firmy i
koncerny. Zostanie chaos, zniszczony krajobraz i skażona ziemia
Więcej tekstów o chaotycznej zabudowie miasta znajdziesz w serwisie
'blokowiska'
Architekt i urbanista z Francji Philippe Fayeton nakreślił mroczną
przyszłość naszego miasta w tekście "Ta mała czarna kropka: Warszawa,
stolica wszechświata" (książka "W", wydawnictwo Fundacja Bęc Zmiana).
Czytamy w nim: "Począwszy od XXI w., wszyscy uprzywilejowani mieszkańcy
planety Ziemia podziwiali Warszawę i inwestowali tam swoje bogactwa w
nadziei, że przyniosą jeszcze większe zyski. Zachłysnąwszy się odzyskaną
wolnością, Polacy skupili się na rozwijaniu swoich pozytywnych cech
(...) w celu polepszenia warunków życia. Ale zapomnieli, że jedyna
prowadząca ku temu droga polega na dążeniu do sprawiedliwości
społecznej, a nie rywalizacji pomiędzy losers i winners.
Warszawa zaczęła się rozwijać w bardzo szybkim tempie. Wkrótce ? wolny
rynek ?wyeliminował z miasta klasy biednych, a później klasy średnie,
które musiały się przenieść do dalekich przedmieść. Najbogatsi zaczęli
się bać biednych i utworzyli gated communities, dzielnice otoczone
elektronicznymi murami obronnymi. Przez pół ziemskiego wieku Warszawa
była najsłynniejszym i najbogatszym miastem planety, a następnie
zniknęła: globalne mocarstwa finansowe opuściły miasto z tych samych
powodów, dla których tu przybyły".
Kanada nad Wisłą
Choć opis Francuza wydaje się czystą fantazją, to w przesadzonej formie
pokazuje jednak realny problem, który Warszawa musi rozwiązać.
O chaotycznym rozwoju miasta pisaliśmy przez dwa tygodnie w cyklu
tekstów "Nowa Warszawa - nowe blokowisko". Duża w tym zasługa wielkich
zachodnich firm budujących gdzie popadnie centra handlowe, biurowce i
osiedla-sypialnie. Wykorzystują brak planów zagospodarowania i słabość
władzy lokalnej, chcą swój "nieruchomościowy produkt" sprzedać z zyskiem
jak najszybciej.
Trwa nieprzerwany exodus zamożniejszych warszawiaków ze starych bloków
na nowe osiedla. Wyprowadzają się na peryferia, bo tam mogą kupić tańsze
i większe mieszkania. Tylko najbogatszych stać na nowy apartament w
centrum, a zarazem z widokiem na zieleń, np. w budynku przy parku
Łazienkowskim za 20 mln zł (przy ul. Parkowej). Przedstawiciele klasy
średniej i krezusi zawsze trafiają do grodzonych lub przynajmniej
strzeżonych enklaw, gdzie więzi sąsiedzkie są słabe. Pisaliśmy o
donoszeniu ochronie, o tym, jak ludzie lżą się na forach osiedlowych.
Sen o lepszym życiu w zderzeniu z rzeczywistością coraz częściej
bardziej przypomina horror niż bajkę. Dojazd do centrum z Józefosławia
(między Piasecznem a Warszawą) trwa już nawet półtorej godziny. W
Miasteczku Wilanów lansowanym jako miasto ogród zieleni jest jak na
lekarstwo. Brakuje szkoły, przedszkola, knajpy. Kontakt z kulturą wysoką
czy popularną zapewnia pilot TV albo samochód, którym trzeba jechać do
miasta lub centrum handlowo-rozrywkowego. Auto trzeba mieć, bo drogi są
prowizoryczne i tak wąskie, że nie mogą nimi jeździć autobusy. Chyba że
miasto zamówi specjalne mikrobusy, które mieszczą się nawet na wąskich
uliczkach między blokowiskami os. Derby na Białołęce. Właśnie takie
pojazdy zaczęły tam niedawno wozić pasażerów.
Przypomnieliśmy, że wszystko zaczyna się od kłamstwa, które stanowi
fundament "nowego, lepszego świata". Deweloperzy oszustwo nazywają
inaczej: marketing i reklama. Sprzedają nawet bloki monstra przy trasach
szybkiego ruchu czy torach kolejowych jako "rajskie apartamenty". Na
wizualizacjach osiedle Wiślane Ogrody całe tonie w zieleni, choć tuż
obok jest bardzo ruchliwa Trasa AK. Podobnych przykładów podał wiele
Michał Wojtczuk, którego tekst "Sztuczki deweloperów, czyli jak zapełnić
osiedla" wzbudził ogromne zainteresowanie czytelników.
Niedługo na festiwalu Planete Doc Review będziemy mogli obejrzeć film
kanadyjski "Życie na przedmieściach", który opowiada o tym samym - "o
zderzeniu marzeń o własnym domu z rzeczywistością firm deweloperskich
budujących osiedla molochy bez żadnej infrastruktury". To już bowiem
problem globalny, nie tylko lokalny.
Parlament Europejski o żywiole
Rozlewanie się miasta na pola i łąki, a także kliny nawietrzające psuje
miasto. Pogarsza standard życia wszystkich, zarówno mieszkańców dzielnic
centralnych, którzy mają coraz dalej na dziewiczą "zieloną trawkę"
niezniszczoną jeszcze przez dziką urbanizacją, jak i ludzi z peryferii,
którzy zatruwają środowisko, stojąc w korkach, by się dostać samochodami
do centrum. Bo w środku miasta jest prawie wszystko to, czego potrzebują
do codziennego życia.
Ten problem nie dotyczy tylko Warszawy. To bolączka metropolii na całym
świecie. Nad zrównoważoną strategią rozwoju dyskutował w zeszłym roku
Parlament Europejski. Wzywał państwa członkowskie, by pilnie zajęły się
"kwestią żywiołowego rozprzestrzeniania się zabudowy miejskiej (urban
sprawl)", która prowadzi do "fragmentacji przestrzeni przyrodniczej i
postępującego zużycia powierzchni terenów".
Bez powstrzymania fali niekontrolowanego rozlewania się miasta grozi nam
nie tylko koniec sensownej Warszawy, ale reakcja łańcuchowa małych
apokalips, która doprowadzi ostatecznie do wielkiej. Na razie stołeczne
władze problemem się nie zajęły.
Strony:
[1]
[1]
Forum Warszawa - forum dyskusyjne miasta. Dowiedz się wszystkiego o problemach w mieście, zobacz o czym dyskutują mieszkańcy.